Londyn część 1 – pierwsze wrażenia

Korzystając z zimowych promocji linii lotniczych postanowiliśmy wybrać się na weekend do Londynu. Troszkę przedłużony, bo w sumie na 4 dni. Zimowa aura, która w tym roku wcale nie jest tak strasznie zimowa, sprzyja takim krótkim wypadom!

[cetsEmbedGmap src=https://maps.google.pl/maps?saddr=Katowice&daddr=London,+Wielka+Brytania&hl=pl&ll=50.930738,9.448242&spn=23.69822,67.631836&sll=52.066,11.469727&sspn=11.532719,33.815918&geocode=FTz7_gIdpkciASnRzKE2I84WRzG7-lkFNSqvuQ%3BFa7_EQMd8Cv-_yl13iGvC6DYRzGZKtXdWjqWUg&mra=ls&t=m&z=5 width=800 height=350 marginwidth=0 marginheight=0 frameborder=0 scrolling=no]

Wyjazd zaczyna się lekko niefortunnie, gdyż nasz samolot jest opóźniony przez warunki pogodowe (orkan Ksawery). W końcu jednak, po nerwowym czasie na lotnisku samolot startuje i kieruje się w stronę stolicy kraju Baked Beans i  jajecznicy z bekonem. Na miejscu jesteśmy sporo później, niż planowaliśmy. Na szczęście nie bookowaliśmy z wyprzedzeniem transportu z Luton do Londynu – a to przecież dystans ponad 50km! Po krótkim rekonesansie łapiemy autobus linii Greenline i półtora godziny i £10 później jesteśmy w centrum. Tam decydujemy się na szybki posiłek u chińczyka (nie polecam, chociaż tanio!), zahaczamy o pobliski supermarket w celu kupienia tradycyjnych Baked Beans na jutrzejsze śniadanie i wskakujemy do metra.

Londyńskie metro jest fantastyczne. Jest to najstarsze metro na świecie, liczy sobie ono 12 linii, 275 stacji oraz aż 408 km tras. Codziennie korzysta z niego ok. 3 milionów podróżnych. Londyński transport nie należy do najtańszych – dzienny koszt to maksimum £8. Dlaczego maksimum? Gdyż można zakupić kartę Oyster Card (£5 kaucji zwrotnej) i załadować ją dowolną kwotą. Przy każdym skorzystaniu z metra lub autobusu pobierana jest kwota, jeśli jednak w ciągu jednego dnia przekroczy ona £8, to do wieczora już możemy jeździć „za darmo”. Jednak podczas intensywnego wykorzystywania metra jak chociażby podczas zwiedzania, niemożliwym jest praktycznie zejście poniżej tej magicznej granicy £8.

tube_map

Rozkład Londyńskiego metra

20131207174519-London

Mateusz wnikliwie studiuje mapkę metra

Metrem udajemy się do naszych znajomych – Matyldy i Hanii, które były na tyle miłe, że udostępniły nam pokój w swoim Londyńskim mieszkanku na te kilka dni. Po zostawieniu bagaży i krótkim odpoczynku przy tradycyjnej, brytyjskiej herbatce wyruszamy w miasto. Jest już późno – a nas czeka zarezerwowany wcześniej musical, ale zdążamy jeszcze liznąć nieco londyńskiego klimatu. Wysiadamy z metra pod samym Big Benem.

Czas na musical! Wybraliśmy kultowego Billy’ego Elliota wystawianego w Victoria Theater. Jeżeli również chcecie się wybrać do Londynu na musical, to należy pamiętać aby zarezerwować bilety ze sporym wyprzedzeniem. My rezerwowaliśmy prawie miesiąc wcześniej a i tak był bardzo mały wybór miejsc.

Odbieramy bilety w Box Office i wreszcie spotykamy się z Klaudią i Krystianem. Sztuka – rewelacyjna. Świetna muzyka, choreografia. Polecam każdemu ten musical! Co mnie jednak najbardziej zaskoczyło, to sami ludzie w teatrze. Podczas gdy w do Polskich teatrów ludzie zwykle przychodzą ubrani raczej elegancko, to Brytyjczycy mają do tego zupełnie inne podejście. Większość obecnych była ubrana w najzwyklejsze jeansy i na salę weszła z zakupionymi w bufecie przekąskami typu czipsy czy orzeszki i z piwem w plastikowych kubeczkach. Przy całej naszej pogoni za zachodem mam nadzieję, że akurat takie zwyczaje nie zagoszczą w naszych rodzimych teatrach.Billy_Elliot_Logo-with-C-2

Po musicalu Klaudia i Krystian wracają do znajomych, u których śpią a my wybieramy na spacer od Picadilly poprzez Soho. Zdjęcie z tego spaceru możecie zobaczyć na samej górze wpisu. Mimo późnej pory, miasto tętni życiem. Wszędzie wokół  wystrojeni i rozemocjonowani  ludzie ustawiają się w kolejkach do najlepszych klubów.

Robi się późno, ludzie powoli znikają w klubach, pubach i kinach, więc kierujemy się powoli w stronę metra. Picadilly line jest niesamowicie zapchana ludźmi – z trudem udaje nam się wejść do pociągu. Na szczęście dość prędko czeka nas przesiadka. W naszej Central line można już nieco swobodniej oddychać. I tak w końcu docieramy do domu. Czas spać – jutro cały dzień zwiedzania Londynu!

« »