Bergen część 3 – Wspinamy się na Ulriken

Wstajemy dopiero około dziesiątej z racji na wczorajszy długi wieczór. W planach mamy zdobycie góry Ulriken – najwyższej ze wszystkich otaczających Bergen. Proponuję Mindaugasowi, aby dołączył do nas, w końcu to jego ostatnie dni w Bergen. Ten na początku marudzi, że nie ma odpowiednich butów, jednak Justinas przychodzi z odsieczą oferując mu swoje trapery. Wyruszamy więc na wyprawę. Po drodze zgarniamy resztę ekipy i zaczynamy wspinaczkę.

Początkowo droga jest dość przyjemna

Początkowo droga jest dość przyjemna

Choć Justinas ostrzegał nas, że podejście pod Ulriken jest dość strome, to wyobrażałam sobie, że będzie to trasa w stylu Czantorii. Nic bardziej mylnego. Podejście jest ekstremalnie strome, a im wyżej, tym stromiej. Gdyby nie metalowe barierki, wejście byłoby prawie niemożliwe dla niedoświadczonych turystów.

2014-05-14 12.55 - Norwegia

Podejście jest strome, ale dajemy radę

2014-05-14 13.23 - Norwegia

Barierki nieco ułatwiają podejście

Udaje nam się jednak dojść na szczyt. Cali spoceni i zdyszani, ale zadowoleni. Zresztą, wystarczy obejrzeć się za siebie aby stwierdzić, że warto było. Widok jest po prostu nieziemski. Widać calutkie Bergen jak na dłoni – widzimy wszystkie miejsca, które do tej pory zwiedzaliśmy. Mindaugas pokazuje nam w oddali swoje studio fotograficzne, które z bólem serca opuszcza na rzecz Oslo.

Cała ferajna na szczycie Ulriken

Cała ferajna na szczycie Ulriken

2014-05-14 13.29 - Norwegia

Kolejka wwożąca ludzi na górę

Kolejka wwożąca ludzi na górę

2014-05-14 13.47 - Norwegia

Jupi, jestem na szczycie! Za mną – Bergen

Jesteśmy głodni, ale Tomek ma przy sobie jednorazowego grilla, którego dostał od swojego hosta. Grillujemy więc na szczycie Ulriken łososia i kiełbaski a także zajadamy się bananami. Pogoda jest przepiękna, widoczność idealna.

2014-05-14 13.44 - Norwegia

Wysuwam nieśmiały plan, żeby wybrać się na kolejną górę. Okazuje się, że to kilkugodzinny marsz a my niestety mamy dzisiaj wieczorem samolot. Schodzimy więc prosto do miasta równie stromą ścieżką co poprzednio.

Przychodzi czas na pożegnanie z Klaudią i Beatą – one wylatują dopiero jutro rano. Razem z Mindaugasem udajemy się w stronę domu Justinasa. Uff, w końcu można się wykąpać i odpocząć! Sonata częstuje nas obiadem.

Justinas mówi mi, że pojedziemy na dwa samochody, gdyż jeden muszą zostawić u mechanika. Oferuję się jako kierowca. Tego się nie spodziewałam, że będę prowadzić w Norwegii ;). Podpytuję szybko o przepisy. Okazuje się, że na większości dróg szybkiego ruchu obowiązuje limit prędkości do 80km/h. Co więcej, Norwegowie są tak przywiązani do przestrzegania prawa, że jeżeli złapią kogoś na przekraczaniu prędkości, to w pierwszej kolejności skierują go na badania psychiatryczne. To dla nich nie do pomyślenia, że ktoś świadomie mógłby łamać prawo!

Bezproblemowo dojeżdżamy do warsztatu i przesiadamy się wszyscy do jednego samochodu. Jedzie z nami także Mindaugas i Sonata. W drodze na lotnisko jest podobno piękny ogród botaniczny, który jedziemy zobaczyć.

2014-05-14 19.49 - Norwegia

Justinas oprowadza nas po ogrodzie a za nim podążam ja, Sontata i Mindaugas

Lotnisko, czas się pożegnać. Mamy na to zaledwie 10 minut (tyle jest czasu na lotniskowym parkingu). Jest mi strasznie smutno zostawiać za sobą Bergen no i przede wszystkim tych wszystkich fantastycznych ludzi, których to poznaliśmy. Mindaugas zaprasza nas gorąco do Oslo, my zapraszamy wszystkich do Polski.

Mindaugas, Sonata, Justinas i ja

Mindaugas, Sonata, Justinas i ja

Bergen było rewelacyjną przygodą. Dopisała nam pogoda, trafiliśmy na niezwykłych ludzi przez couchsurfing a i miasto jest niezwykle urokliwe. No i te fiordy – niech żałuje ten, co nie widział!

« »