Kobiety w Azerbejdżanie

Chociaż Azerbejdżan jest krajem muzułmańskim, przechadzając się po ulicach Baku można ten fakt łatwo przeoczyć. Kobiety chętnie chwalą się pięknymi, długimi włosami o hebanowym kolorze, wiele z nich jest ubranych dość odważnie. Dla odmiany – męskie odkryte łydki nie są tutaj mile widziane. Na pierwszy rzut oka – panuje tu zepsuta, zachodnia cywilizacja. Ale czy na pewno? Azerskie kobiet przywileje W godzinach szczytu stołeczne metro jest zatłoczone. Wchodzę razem z azerskimi znajomymi i posłusznie chwytam za słupek, co by uniknąć efektu domina podczas następnego hamowania pojazdu. Nie mija chwila a losowy mężczyzna ustępuje mi miejsca. Patrzę nieco zdezorientowana na azerskich…    Czytaj dalej

Azerbejdżan – jeszcze Europa czy już Azja?

To jest pierwszy wpis z serii o Azerbejdżanie. W lipcu i sierpniu 2016 spędziłam tutaj cztery tygodnie w ramach wymiany AIESEC. #azerskaprzygoda ———————————————————————– Azerbejdżan – kto wie gdzie leży na mapie Świata, niech podniesie rękę do góry. Hmm.. coś niewiele tych rąk! Dla mnie też jeszcze do niedawna był to kraj owiany nutką tajemniczości. Baku, stolica, kojarzy się przede wszystkim z „Przedwiośniem” Żeromskiego i konkursem Eurowizji, który odbywał się tutaj w 2012 roku. Biorąc pod uwagę fakt, że procedura wizowa dla Polaków jest zawiła nic dziwnego, że nasi rodzimi podróżnicy mając ochotę na Kaukaz raczej stawiają na Gruzję. Ale skoro już tu jestem to…    Czytaj dalej

Caucasian Villages in Azerbaijan

The northern part of Azerbaijan is known for its amazing Caucasian mountains. Once you get tired of the busy capital, Baku, it’s worth to pack your backpack, catch a bus and enjoy the local folklore of Caucasian villages. Xinaliq and Qalaxudat Xinaliq is an ancient (over 5000 years old) Caucasian village dating back to the Caucasian Albanian period. It is the highest village in Azerbaijan (elevation of 2300 m), located in the region of Quba Rayon, Azerbaijan. Because of its location, scenery and isolation, Xinaliq and Qalaxudat are very unique villages. As one approaches the villages, a picturesque panorama unfolds. The houses,…    Czytaj dalej

10 reasons why you shouldn’t visit Baku

Did you ever think of taking a trip to Baku, Azerbaijan? If yes, then think twice before doing so! Here are 10 reasons why you shouldn’t visit this city. 1. You will not have enough time to cover all historical sights Baku has a UNESCO-listed old center, so there is definitely a lot of old things everywhere. That might seem boring but with the right guide, a big bottle of cool water and maybe some tea and sweets stop on the way, the walk around İçərişəhər is a very pleasant experience. The most well-known ancient building in Baku is the Maiden Tower….    Czytaj dalej

Singapur – brama do Azji

Przeprawa do Singapuru, czyli przygody na granicy Z Borneo przylatujemy do Johor Bahru – malezyjskiego miasta przy granicy z Singapurem. Sam Singapur oddzielony jest od Malezji wodą i połączony z nią dwoma mostami. Jest to osobne państwo, więc obowiązują standardowe kontrole graniczne. Bezproblemowo wydostajemy się z lotniska i docieramy aż do granicy. Przechodzimy kontrolę malezyjską i… zaczynają się schody. Trafiamy w sam środek gigantycznych kolejek do autobusów – o bliżej niezidentyfikowanym celu. Dowiadujemy się wreszcie, że wszystkie prowadzą do Singapuru, do różnych jego dzielnic, a całe te tłumy ludzi w tym właśnie kierunku zmierzają. Po ponad godzinnej walce udaje nam…    Czytaj dalej

Borneo, czyli powitanie z Malezją

Z Kong Kongu przylatujemy prosto do Kota Kinabalu. Lotnisko jest małe i przypomina trochę stary garaż. Wita nas upalne, wilgotne powietrze oraz widok kobiet w hidżabach. Pierwsze starcie z islamskimi zwyczajami Malezja jest krajem muzułmańskim, ale stosunkowo mało radykalnym. Mnóstwo tu mniejszości chińskich i hinduskich, którym z Islamem nie po drodze. Ale w przeciwieństwie do krajów ekstremalnych typu Iran czy Afganistan tu panuje wolność wyznania. Kobieta z odsłoniętymi włosami nikogo nie szokuje. Naszym hostem jest Fez. Fez mieszka w dużym domu na przedmieściach Kota Kinabalu ze swoim bratem i dwoma kumplami. Jeszcze tego samego wieczora zabiera nas na plażę i…    Czytaj dalej

Hong Kong – miasto schodów

Hong Kong to miasto schodów. Dosłownie. I to nie bylejakich schodów a niekończońcych się ruchomych schodów. Do Hong Kongu przylatujemy około południa. Załatwiamy formalności w immigration (nie trzeba wizy), odbieramy bagaże, odnajdujemy się i wreszcie łapiemy autobus do miasta. Nasz autobus to double-decker (od razu widać wpływy brytyjskie!), my siadamy na samej górze z przodu i podziwiamy widoki. Tym razem naszą host będzie Cindy. Cindy mieszka praktycznie na samym szczycie Hong Kong Island. Aby się do niej dostać musimy odnaleźć schody – The Mid-level Elevator. Chwilę się błąkamy, ale Cindy przesłała mi dość dokładne wskazówki dojazdu, więc szybko odnajdujemy schody….    Czytaj dalej

Chiny oczami Anglika – czyli nasze przygody w Szanghaju

W Szanghaju dopada nas małe zmęczenie Chinami. Dobrze więc, że tym razem naszym hostem jest John. John jest rodowitym Anglikiem w średnim wieku, prosto spod Londynu. W Chinach mieszka już dziewiąty rok i, a jakże, naucza angielskiego. Mieszka ze swoją dziewczyną (?), Chinką, do której zwraca się tak angielsko – Merry. John po tych wszystkich latach patrzy na Chiny z dużym dystansem. Zresztą, na pierwsze nasze pytanie z serii jak długo mieszka w Chinach, odpowiada: – Way too long! O Chińczykach też ma niezbyt pochlebne zdanie – Oni wszyscy są jednakowi. Jak roboty – opowiada trochę znudzony. – Za każdym…    Czytaj dalej

Pekin, czyli kapitalizm wg. komunistów

Do Pekinu przyjeżdżamy szybką koleją. Wsiadamy do pociągu typu G w Luoyang i niecałe 4 godziny później jesteśmy w Pekinie. Pociąg mknie 300km/h! Pomimo, że Chiny są Republiką Ludową, to kwitnie tu kapitalizm i wolny rynek. Oczywiście nie tylko w Pekinie, ale tutaj widać to szczególnie mocno. Już pomijając wszechobecny handel uliczny na ulicach witryny sklepowe dumnie prezentują zarówno lokalne i jak i zachodnie marki. Nasz host jest szalony, czyli poznajcie Bruce’a. Chińczyka, który nienawidzi chińskiej mentalności Do Pekinu przyjeżdżamy dzień wcześniej niż planowaliśmy. A wszystko dlatego, że nie udało nam się przełożyć pociągu z Luoyang. No trudno. Bruce, nasz…    Czytaj dalej

Chińsko-Polskie kontakty towarzyskie

Starcie pierwsze W Xi’An spotykamy Cindy. Cindy jest Chinką, która zaskakująco dobrze mówi po angielsku. Ale nic dziwnego, sama zwiedziła już trochę świata, chociaż głównie inne kraje Azji. Couchsurfing też nie jest dla niej nowością – to właśnie przez ten portal się zgadujemy. Umawiamy się przy jednej z bram do wielkiego parku Xi’An. Park jest ogromny, więc zanim znajdujemy właściwie miejsce jesteśmy już spóźnieni. Gorączkowo szukam WiFi i staram się z Cindy skontaktować przez WeChat. Chińczycy kochają WeChat. To coś w stylu WhatsApp, ale wzbogacony o wiele dodatkowych bajerów. Można czatować, zostawiać wiadomości głosowe i znajdywać znajomych w okolicy. Jest…    Czytaj dalej