Finalnadia na przedsmak – czyli kilka godzin w Helsinkach

A więc wreszcie – zaczynamy naszą sześciotygodniową podróż po Świecie. Pierwszy przystanek: Finlandia. Jest późny, lecz ciepły wieczór. Ciepły, jak na Finlandię. Mimo środka lata i fali upałów i tak chronię się przed wiatrem owijając się moją ulubioną chustą. Wychodzimy z Terminalu nr 2 wprost na przystanek autobusowy. Jest juź prawie dwudziesta trzecia czasu lokalnego, lecz autobusy ciągle kursują. Nieśmiało podchodzimy do biletomatu i zastanawiamy się jaką opcję biletów wybrać. Nie mija chwila a podchodzi do nas uśmiechnięta blondynka. – „Do you need any help?” – pyta nas śmiało. Patrzymy po sobie i odpowiadamy, że my jedynie zastanawiamy się jaki…    Czytaj dalej