Finalnadia na przedsmak – czyli kilka godzin w Helsinkach

A więc wreszcie – zaczynamy naszą sześciotygodniową podróż po Świecie. Pierwszy przystanek: Finlandia.

DSC_0064

Jest późny, lecz ciepły wieczór. Ciepły, jak na Finlandię. Mimo środka lata i fali upałów i tak chronię się przed wiatrem owijając się moją ulubioną chustą. Wychodzimy z Terminalu nr 2 wprost na przystanek autobusowy. Jest juź prawie dwudziesta trzecia czasu lokalnego, lecz autobusy ciągle kursują. Nieśmiało podchodzimy do biletomatu i zastanawiamy się jaką opcję biletów wybrać. Nie mija chwila a podchodzi do nas uśmiechnięta blondynka.

– „Do you need any help?” – pyta nas śmiało.

Patrzymy po sobie i odpowiadamy, że my jedynie zastanawiamy się jaki bilet będzie potrzebny aby dotrzeć do centrum miasta. Blondynka tłumaczy nam piękną angielszczyzną jakie mamy opcje dojazdu do miasta i że warto jechać pociągiem. Sugeruje nam także wycieczkę promomem na następny dzień. Szybko jednak podjeżdża jej autobus, więc na tym kończy się nasza konwersacja z Finką. Nie mija nawet pięć sekund, a podchodzi do nas kolejny Fin, blondyn (a jakże!), sugerując, że lepiej jednak jechać autobusem, a nie pociągiem.

Decydujemy się na autobus i 30 minut później jesteśmy już w centrum Helsinek. Naszym gospodarzem (znalezionym przez Couchsurfing) jest Floarian. Floarian jest Węgrem, ale mieszka w Finalndii już dwa lata. On także wita nas cieplo i zaprasza do swojej kawalerki. Rozmawiamy trochę, ale jest już późno, więc szybko wszyscy odpływamy w objęcia Morfeusza.

Pobudka rano. Budzik dzwoni jak szalony, ale wstaję dopiero po trzech drzemkach.

– „Wstawaj, idzieeemy, Helsinki czekają!” – motywuję Mateusza do wstania razem ze mną.

– „Yyyy…” – słyszę w odpowiedzi, a źródło tego dźwięku odwraca się tyłem do mnie i dalej smacznie chrapie.

– „wstawaj, wstawaj, idziemy!” – kilka kuksańców w bok i śpioch leniwie budzi się i wstaje.

Szybkie przepakowanie i wychodzimy na podbój nowego miasta. I tym razem niezastąpione okazuje się być Triposo; aplikacja mobilna z opcją przewodnika. Ma mapkę, ma zaznaczone najciekawsze miejsca, a także sugerowane trasy wycieczki. Wybieramy jedną z gotowych tras i oglądamy:

– Stary, drewniany kościół – chociaż w rzeczywistości nie tak stary, bo przecież wybudowany w 1727 roku;

– Esplanadi – czyli miejski park w samym centrum;

– Targ rybny, gdzie kupić można nie tylko ryby ale i pamiątki;

DSC_0109

– Port, z którego później płyniemy do fortecy Suomenlinna. W parku na wyspie mnóstwo fińskich nastolatków gra w różnego rodzaju gry i zabawy na świeżym powietrzu;

DSC_0063

DSC_0103~2

– Ciekawą, prawosławną katedrę zaprojektowaną przez rosyjskiego architekta Gornostayeva;

DSC_0073

– Plac senatu, tzw. Senaatintori z posągiem cara Rosji w jego centrum i znajdującą się przy nim katedrę.

G0171670_1440008806028_low

DSC_0090~2

DSC_0081~2

DSC_0075~2

G0231698_1439980477740_low~2

Floarian doradzał nam jeszcze wycieczkę do kościoła Temppeliaukio, ale na to zabrakło nam już czasu.

Zamiast śniadania jemy śniadanio-lunch – czyli za 10 Euro kupujemy tzw Lunch Menu (na tańsze jedzenie w Helsinkach ciężko liczyć niestety). Dzięki Lunch Menu mamy de facto dostęp do otwartego baru, gdzie możemy jeść ile chcemy i nawet w cenie jest kawa i inne napoje a także świeże owoce.

DSC_0083~2

Nasze zwiedzanie kończy się o 14:30. Wracamy do Floriana, zgarniamy bagaże, a dla niego zostawiamy karteczkę z podziękowaniem i mały upominek z Polski. Na lotnisko jedziemy tym razem pociągiem.

Kolejny przystanek – Xi’An, Chiny! Do usłyszenia na miejscu :)

DSC_0113~2

 

« »