Izrael część 1 – Stolica trzech największych religii świata

Około Wielkanocy zelektryzowała mnie wiadomość z Fly4Free o tanich lotach do Tel Awiwu – idealnie w czasie Bożego Ciała. Zaalarmowałam Klaudię, zaalarmowałam Mateusza a ten zaalarmował Szymona. Pięć dni później bookowaliśmy bilety. Niestety te pięć dni kosztowało nas 200zł więcej per osoba, ale byliśmy już zbyt napaleni perspektywą długiego weekendu na Bliskim Wschodzie, aby odpuścić.

Wizzair do Tel Awiwu lata z Katowic. Tym razem zdecydowanie pobiliśmy rekord późnego przyjeżdżania na lotnisko – Mateusz pakował się na ostatnią chwilę i do kontroli osobistej przybiegliśmy zaledwie 30 minut przed odlotem (zdecydowanie nie polecam osobom z przypadłością Raise Fieber). Przewoźnik z różowym logo zaskoczył mnie tym, że teraz na jego loty można wykonywać rezerwację konkretnych miejsc w samolocie, co jest dużym usprawnieniem w porównaniu do chaosu, jaki panował dotychczas.

IMG_6262

DSC_1195

Już w samolocie zjemy koszerny posiłek

Do Tel Awiwu dolatujemy troszkę opóźnieni. To izraelskie lotnisko jest ogromne. Przedzieramy się do kontroli paszportowej i naszym oczom ukazuje się gigantyczna kolejka. Potulnie ustawiamy się dzierżąc nasze plecaki i starając się nie wyglądać podejrzanie. Wreszcie, po około pół godziny wyczekiwania, razem z Klaudią podchodzimy do kontroli. Bardzo antypatyczna celniczka wypytuje nas o wszystko. Kim jesteśmy, co tu robimy, kiedy wracamy do Polski (każe nam pokazać powrotne boarding passy), czym się zajmujemy, skąd mamy pieniądze na podróż do Izraela (sic!) i wreszcie – gdzie planujemy nocować. Pokazujemy jej dane naszych hostów w Couchsurfingu a celniczka łapie za telefon i gdzieś dzwoni… Jesteśmy zmęczone, mocno skonsternowane. Wreszcie, po chyba piętnastu minutach maglowania, wkłada nam do paszportów wizy i przepuszcza. Mówimy, że Mateusz i Szymon podróżują z nami, więc przepuszcza ich bez tak intensywnych odpytek.

Godzina jest taka, że autobusy już nie jeżdżą. Rezygnujemy więc z pierwotnego, tańszego planu transportu i łapiemy Szerut, który zabiera nas prosto do Jerozolimy. Po drodze się rozdzielamy – Mateusz i ja nocujemy u Rinat, która mieszka 30km od miasta, w Mevaseret Zion. Klaudia i Szymon jadą aż do centrum.

Rinat jest sympatyczną brunetką z fikuśną fryzurą, około trzydziestki. Bardzo dobrze mówi po angielsku, choć z mocnym akcentem. Rozmawiamy chwilę, ale nie za długo i zbieramy się spać. Nasza host opowiada nam co warto zobaczyć, gdzie zjeść, jak dojechać i zostawia nam klucze do swojego mieszkania (!).

Trochę o Izraelu

Znając jednak trochę historii Izraela trudno się dziwić ich procedurom wjazdowym. Współczesne państwo izraelskie istnieje dopiero od 1948 roku. Wówczas to zgodnie z decyzją ONZ państwo Izrael proklamowało niepodległość, jednak okoliczne państwa arabskie odmówiły zaakceptowania planu i rozpoczęły wojnę.

Od tamtej pory do dzisiaj Izrael nieustannie tkwi w konflikcie z wieloma ościennymi państwami arabskimi. Od swego powstania granice państwa ze wszystkimi sąsiednimi państwami były tematem sporów.

Rano zbieramy się trochę ospale. Klaudia i Szymon od rana piszą nam, że są już na mieście i wypytują gdzie jesteśmy. Ale my musimy jeszcze zorganizować sobie transport do centrum. Na szczęście autobus odjeżdża praktycznie spod domu Rinat.

Z takim rozkładem jazdy na pewno się nie zgubimy ;)

Z takim rozkładem jazdy na pewno się nie zgubimy ;)

W centrum przesiadamy się do nowoczesnego tramwaju, który jest jakby naziemnym metrem Jerozolimy. Zgarniamy po drodze szybkie śniadanie (przy okazji zbierając szczękę z podłogi, że jest tak strasznie wszędzie drogo) i zmierzamy w stronę Bramę Jafy, gdzie mamy się zobaczyć z Klaudią i Szymonem.

Stare Miasto – część żydowska

Do Starego Miasta wchodzimy przez Bramę Jafy – główną bramę wejściową do Starego Miasta Jerozolimy. Jafa to jedna z ośmiu takich bram. Nazwa pochodzi od starożytnego portu morskiego Jafa, do którego droga w przeszłości  zaczynała się tuż za bramą. Stara legenda głosiła, że każdy zdobywca Jerozolimy wjedzie do miasta właśnie przez Bramę Jafy. Z tego właśnie powodu, władze tureckienakazały w 1898 wybicie otworu w murach miejskich na południe od Bramy Jafy. Przez ten nowy otwór do Jerozolimy wjechał cesarz niemiecki Wilhelm II.

Pierwszy przystanek – słynna Ściana Płaczu. Aby tam jednak dojść przechodzimy przez market, który oślepia nas kolorami i błyskotkami.

IMG_4108

Aby wejść pod Ścianę Płaczu należy w pierwszej kolejności poddać się kontroli osobistej. Jest to normalne w Izraelu. Podobne procedury obowiązują chociażby podczas wejścia do centrum handlowego. Izraelici bardzo dbają o swoje bezpieczeństwo, co zresztą nie jest dziwne biorąc pod uwagę ich sytuację polityczną. Na ulicach wszechobecni są w pełni uzbrojeni wojskowi obojga płci. No ale w końcu w Izraelu obowiązuje zasadnicza służba wojskowa – dwuletnia dla kobiet i trzyletnia dla mężczyzn.

DSC_1243

Dzisiejsza Ściana Płaczu to jedyna zachowana do dnia dzisiejszego pozostałość Świątyni Jerozolimskiej i jednocześnie najświętsze miejsce judaizmu. Sama Świątynia Jerozolimska ma szalenie ciekawą i burzliwą historię. Pierwsza Świątynia powstała w latach 966-959 p.n.e. za czasów króla Salomona, który podobno wzniósł ją w ciągu 7 lat na miejscu wskazanym uprzednio przez króla Dawida, na wzgórzu Moria („święta skała”), gdzie Abraham miał złożyć w ofierze na żądanie Boga Jahwe swego syna Izaaka. 400 lat później została zniszczona przez wojska babilońskiego króla Nabuchodonozora II.

Po powrocie z niewoli babilońskiej (536 p.n.e.) wzniesiono Drugą Świątynię. Nie było w niej już Arki Przymierza, jednak było tam Sancta sanctorum: pomieszczenie za zasłoną, w którym mieszkał Bóg i do którego – podobnie jak niegdyś do pomieszczenia z Arką – nie wolno było nikomu wchodzić. Jedynie raz w roku w Święto Przebłagania arcykapłan wchodził do środka, aby skropić to miejsce krwią z ofiary.

Za panowania Heroda Druga Świątynia została rozebrana i wybudowana na nowo. Od tego czasu świątynia była nazywana „Świątynią Heroda”. 4 sierpnia 70 roku po nieudanym powstaniu Żydów Rzymianie zburzyli Świątynię. Ostały się jedynie resztki muru oporowego, powstrzymującego okalające ją mury przed zawaleniem – Ściana Płaczu.

Ściana Płaczu była celem pielgrzymek i miejscem modlitwy Żydów od wielu wieków – pierwsze wzmianki na ten temat pochodzą z IV wieku. Od XVI wieku jest ona świętym miejscem judaizmu.

DSC_1222

Nie było nam do płaczu ;)

Nie było nam do płaczu ;)

DSC_1225

Ściana Płaczu jest podzielona na 48-metrową część dla mężczyzn i 12-metrową dla kobiet. Kobietom nie wolno na głos odmawiać modlitw, śpiewać oraz zakładać rytualnego szalu modlitewnego.

DSC_1238

Kobieca część ściany płaczu

Tora

Tora

Mamy szczęście i akurat trafiamy na uroczystość Bar Micwa.  Podczas takiej uroczystości chłopiec żydowski staje się pełnoletni wobec prawa.

Pierwszego dnia po 13. urodzinach chłopców uznaje się za dorosłych (tj. zdolnych do przestrzegania przykazań Prawa Mojżeszowego). Od tego czasu są odpowiedzialni przed Bogiem za swe czyny. Mogą brać pełny udział w uroczystościach religijnych, odbywających się w synagodze.

Bar micwa

Bar micwa

Ortodoksi

Ortodoksi

Stare Miasto – część muzułmańska

Chwila przerwy na lunch (Falafel, a jakże) i postanawiamy się trochę rozdzielić. Klaudia i Szymon w dzielnicy muzułmańskiej byli już rano, ale Mateusz i ja chcemy ją zobaczyć. Samo wzgórze świątynne jest miejscem o tyle specyficznym, że jest otwarte dla zwiedzających w konkretnych godzinach. Musimy więc wystać swoje w prażącym słońcu aby dostać się do środka.

Strażnik chwile marudzi na Mateuszowe spodnie, które odkrywają ćwierć jego łydki, ale oddalamy się szybko a strażnik zajmuje się kolejnymi turystami. Trzeba przyznać, że to jedno z najświętszych dla Muzułman miejsc robi wrażenie. No, ale w końcu jest to miejsce, w którym to podobno dokonało się wniebowstąpienie Mahometa.

To tutaj właśnie w stała Świątynia Jerozolimska. Obecnie na wzgórzu są święte dla muzułmanów: Kopuła na Skale i meczet Al-Aksa.

DSC_1260

DSC_1263

Kopuła na Skale nie jest meczetem, ale rodzajem pomnika. Stanowi oprawę dla świętej skały, by podkreślić jej znaczenie. Razem z meczetem Al-Aksa tworzy ona jedno z trzech najświętszych miejsc islamu, ustępując jedynie Mekce i Medynie. Wstęp do środka mają niestety jedynie muzułmanie.

Kopuła przykrywa skałę, na której – według Biblii – Abraham chciał złożyć w ofierze Bogu swego syna Izaaka. Według Koranu zaś miał złożyć swego pierworodnego syna Izmaela, od którego pochodzą Arabowie. Z tej samej skały wedle wierzeń muzułmanów Mahomet miał doznać wniebowstąpienia w czasie swego objawienia al-isrā.

DSC_1266

Kopuła na Skale

DSC_1276

Nieprzyzwoicie odkryte łydki

Nieprzyzwoicie odkryte łydki

Dzielnica muzułmańska to także gąszcz wąskich uliczek

Dzielnica muzułmańska to także gąszcz wąskich uliczek

Stare Miasto – część chrześcijańska

Obok meczetów i synagog stoją kościoły

Obok meczetów i synagog stoją kościoły

Spotykamy się znów z Szymonem i Klaudią i udajemy się na wspinaczkę na Górę Oliwną. Tę samą, na której Jezus modlił się tuż przed zdradą Judasza. Po drodze podziwiamy widoki, jakie rozciągają się na całe Stare Miasto oraz zaglądamy z wizytą do kilku chrześcijańskich kościołów.

Góra oliwna

Góra oliwna

IMG_4167

DSC_1300

Cmentarz żydowski na stoku góry

Widok na Jerozolimę

Widok na Jerozolimę

DSC_2162

 

Kolejny przejaw lokalnego patriotyzmu

Kolejny przejaw lokalnego patriotyzmu

Tym razem budowla chrześcijańska

Tym razem budowla chrześcijańska

Wszędzie ci prorocy

Wszędzie ci prorocy

Kościół Narodów

Kościół Narodów

Cerkiew Marii Magdaleny

Cerkiew Marii Magdaleny

Szczyt Góry Oliwnej zdominowany jest jednak przez Arabów. Ku naszemu zaskoczeniu są oni jednak pomocni i mili. Jeden z nich, nie tak stary, ale już szczerbaty podchodzi do nas i sam z siebie kieruje nas do jednego z katolickich kościołów. Bardzo dużą furorę wywołuje Klaudia ze swoim odsłoniętym brzuchem. Nic dziwnego, wokół wszystkie kobiety są owinięte chustami od stóp do głów, niektóre z twarzą włącznie.

Ni stąd ni zowąd spotykamy Araba na koniu

Ni stąd ni zowąd spotykamy Araba na koniu

Po drodze na dół zahaczamy o ten, konkretny Ogród Oliwny. Ku mojemu olbrzymiemu rozczarowaniu jest już zamknięty (czynne do 18:00).

DSC_1339

DSC_1340

IMG_4184

Grób Króla Dawida

Wracamy z powrotem za mury Starego Miasta, gdzie odwiedzamy grób Króla Dawida. Grób stanowi kolejne miejsce modlitw dla żydów i tradycyjnie podzielony jest na część kobiecą i męską.

DSC_1365

DSC_1368

Król Dawid

DSC_1374

Odwiedzamy też miejsce Ostatniej Wieczerzy.

DSC_1363

DSC_1370

DSC_1372

Wieczór z lokalnymi studentami

Robi się ciemno a wraz z zachodem słońca znika też upał i robi się dość chłodno.

DSC_1394

Ciekawa iluminacja murów Starego Miasta

Ciekawa iluminacja murów Starego Miasta

DSC_1391

Na mieście łapiemy szybkie jedzenie i udajemy się na Festiwal zarekomendowany nam przez naszą host. Festiwal nazywa się Musrara Mix, odbywa się na terenie kampusu Uniwersytetu i prócz lokalnych, izraelskich zespołów możemy oglądać kilka bardzo niesztampowych ekspozycji. Do tego trafiamy też na koncert muzyki eksperymentalnej. Jest kolorowo, niestandardowo i bardzo klimatycznie.

Koncert muzyki bardzo eksperymentalnej

Koncert muzyki bardzo eksperymentalnej

IMG_6549

Tymczasem w autobusie do domu...

Tymczasem w autobusie do domu…

Jarmułka jest tu bardzo powszednia

Jarmułka jest tu bardzo powszednia – nawet u młodych wracających w nocy z imprezy

—————————————-

W poście wykorzystane zostały fragmenty polskiej Wikipedii

« »