Pekin, czyli kapitalizm wg. komunistów

Do Pekinu przyjeżdżamy szybką koleją. Wsiadamy do pociągu typu G w Luoyang i niecałe 4 godziny później jesteśmy w Pekinie. Pociąg mknie 300km/h!

Pomimo, że Chiny są Republiką Ludową, to kwitnie tu kapitalizm i wolny rynek. Oczywiście nie tylko w Pekinie, ale tutaj widać to szczególnie mocno. Już pomijając wszechobecny handel uliczny na ulicach witryny sklepowe dumnie prezentują zarówno lokalne i jak i zachodnie marki.

DSC_0389

Dworzec w Pekinie jest „trochę” zatłoczony. Lepiej kupować bilety na mniejszych dworcach bądź w „Ticket office’ach”

Nasz host jest szalony, czyli poznajcie Bruce’a. Chińczyka, który nienawidzi chińskiej mentalności

Do Pekinu przyjeżdżamy dzień wcześniej niż planowaliśmy. A wszystko dlatego, że nie udało nam się przełożyć pociągu z Luoyang. No trudno. Bruce, nasz pekiński host pisze mi, że nie da rady nas gościć tej nocy, więc na prędce wyszukujemy tani hostel. W sumie wychodzi pozytywnie, bo w hostelu spotykamy dwie Polki, dwie Włoszki i dwóch Duńczyków, z którymi spędzamy wieczór i wymieniamy spostrzeżenia o Chinach.

Bruce’a spotykamy dopiero następnego dnia. Jest chińczykiem, ale o bardzo dobrym angielskim. Spędził rok w USA i jest absolutnie zakochany w zachodnim stylu życia. Do trzeciej w nocy słucha amerykańskich tanecznych hitów (głównie tych modnych poprzedniego sezonu) a Katy Perry jest jest ulubienicą. Pracuje przy organizacji dużych wystaw typu Expo, więc spotyka dużo białasów. Właściwie, odnosimy wrażenie, że wszyscy znajomi Bruce’a nie są azjatami. Nawet jego współlokatorki to dwie dziewczyny z Argentyny i jedna z Kanady.

– „Było super” – opowiada nam o jakimś wieczornym spotkaniu firmowym – „Żadnych Chińczyków, nikt się nie przepychał w kolejce, sami Amerykanie i Europejczycy”.

Nie dość, że sam w sobie Bruce jest trochę szalony, to jeszcze trafiamy na szalony okres w jego życiu. Otóż okazuje się, że kilka dni wcześniej właściciel mieszkania wypowiedział jemu i jego współlokatorkom umowę (tak, w Chinach robią to prawie że z dnia na dzień) i on sam musi w ekspresowym tempie znaleźć nowe mieszkanie. Tym bardziej miło z jego strony, że nas przyjął. Ale jedną z tych nocy w Pekinie spędzamy w hostelu, właśnie przez to całe zamieszanie.

DSC_0640

O to i Bruce

Nocne życie w Pekinie

Ostatnia nasza noc w Pekinie przypada na piątek. Wiadomo, piątek rzecz święta. Szczególnie dla Bruce’a. Oprócz nas u Bruce’a na tę jedną noc zatrzymuje się jego „German Friend”, czyli po prostu couchsurfer z Niemiec. W czwórkę wychodzimy na miasto.

Pierwszym przystankiem jest pub, gdzie spotykamy jego pekińskich friendów. Są to Finowie, Niemcy i Anglicy. Ciągle żadnych Azjatów. Następny przystanek – klub. Używając swoich znajomości Bruce dopisuje nas wszystkich na listę gości. Nie ma Twojego nazwiska na liście – nie wejdziesz.

Klub jest na trzydziestym piętrze wieżowca w centrum Pekinu. Na parkiecie dominują białasy, jest kilku Azjatów i czarnych. Muzyka taka, jakby sie weszło do pierwszego lepszego klubu we Wrocławiu. Za to widok z okna niesamowity. Jeszcze bardziej niesamowity z baru położonego na dachu.

Imprezę kończymy w innym klubie – tutaj już więcej Azjatów, za to ponownie spotykamy Bruce’owych friendów.

Wychodzi na to, że azjatyckie kluby nie różnią się wiele od Europejskich czy Amerykańskich. Albo może moje niewprawione oko nie wyłapało szokujących różnic ;)

DSC_0657

DSC_0659

Wielki Chiński Mur

Będąc w Pekinie wycieczka na mur to must-do. Opcji jest kilka – najbardziej znane wejście to Badaling. Jednocześnie jest to też najbardziej zatłoczone miejsce. My, za rekomendacją naszego hosta, wybieramy Mutianyu.

Dojazd jest troszkę skomplikowany. Jeśli ktoś się wybiera w te strony, to napisałam krótki poradnik jak dojechać i nie zginąć ;).

Nam idzie całkiem nieźle aż do momentu, gdy dojeżdżamy do miejsca oddalonego około 10 km od muru. Wychodzimy z autobusu i z miejsca otacza nas chmara namolnych chińczyków oferując podwózkę. Za odpowiednią kwotę oczywiście.

Twardo trzymając notatkę ze wskazówkami dojazdu, którą dał nam Bruce, idziemy na przystanek po drugiej stronie ulicy. Tutaj znów podchodzi do nas stara Chinka, która wygląda jakby pamiętała stawianie ostanich cegieł na murze.

– We go to the Wall. Together – zwraca się do nas skrzekliwie pokazując jakąś pocztówkę z kolejką liniową.

Odpędzamy się od niej i zauważamy, że na przystanku stoją też rosjanie, których dzień wcześniej spotkaliśmy w Pekinie w restauracji. Oni czekają tu już jakieś 10 minut, i żaden autobus jak na razie nie przyjechał. No cóż, w takim razie idziemy się rozjerzeć, może przystanek jest gdzieś indziej?

Obchodzimy rondo dookoła. Ja cień podąża za nami skrzekliwa baba w swoim samochodzie co chwilę pokrzykując przez okno

– You go with me! There is no bus! No bus!

Konksekwentnie ją ignorujemy, wreszcie odjeżdża. Ale innego przystanku też nie znajdujemy. Wracamy na początkowy przystanek. Rosjalnie zdążyli już zniknąć. Ja idę dopytywać się w pobliskim sklepie jak dostać się do muru (bez sukcesów) A Mateusz negocjuje cenę z jednym z pseudotaksówkarzy. Dalej kosztuje nas to słono, ale najbardziej kosztuje urażona Mateuszowa duma. Zwłaszcza, że okazuje się że jednak „there is a bus”.

Natomiast sam mur jest wspaniały. O proszę, trochę fotek na dowód ;)

DSC_0563

DCIM101GOPRO

GOPR2510_1440670155726_low

DCIM101GOPRO

A o to i mistyczny „No bus”

Chińczycy za dwa tygodnie świętują, więc pół miasta jest zamknięte

To niestety nie żart. W związku z przygotowaniami do hucznych obchodów 1945 (które mają być dopiero za dwa tygodnie!!) Pekin wygląda zupełnie inaczej niż zwykle. Dowiadujemy się od ludzi, że wprowadzone zostały poważne obostrzenia dotyczące wjazdu do miasta samochodem.  Ulice ot tak, z dnia na dzień zostają nagle zamknięte na kilka-kilkanaście godzin. Ale to, co nas boli najbardziej to to, że zupełnie zamknięte zostaje Zakazane Miasto.

No cóż, pozostaje nam tylko rozpaczać i zwiedzać inne Pekińskie perełki.

Plac Tiananmen:

DSC_0412

Mao Patrzy

DSC_0410

Nie ukryjesz się przed chińskim rządem

Socrealizm musi być

DCIM101GOPRO

Świątynia Lamy:

DSC_0490

DSC_0479

DSC_0466

DSC_0494

DSC_0500Świątynia Nieba:

DCIM101GOPRO

DCIM101GOPRO

DCIM101GOPRO

Pałac Letni:

DSC_0629

DCIM101GOPRO

I na deser trochę chińskich przysmaków:

DSC_0634

DSC_0540

DSC_0443

DSC_0446

Nawet podobne do naszych swojskich pierogów

« »