Mediolan część 3 – pożeganie z miastem.

Tym razem dzień zaczęliśmy z mniejszą werwą, zmęczeni poprzednimi dniami. Dzielnie jednak zwlekliśmy się z łóżka i ostatnim rzutem zdąrzyliśmy na śniadanie. Przecież Mediolan czeka – i to ostatni dzień!

Jako pierwsze w planach mamy zwiedzanie Duomo. Ty razem zabieram ze sobą chustę i bolerko, aby odpowiednio zakryć ramiona i kolana. Strażnik przy bramach tym razem bez szemrania wpuszcza mnie do środka. Katedra w środku jest imponująca. Wysokie sklepienie, niesamowite malowidła, płaskorzeźby. Odwiedzamy także skarbiec. Jednak prawdziwą atrakcję jest wyjście na szczyt. Można wjechać windą lub wspiąć się schodami. Wybieramy wersję ekonomiczną, chociaż i tak nie jest to tania rozrywka.

Kilkaset schodów później (łatwo nie ma!) i jesteśmy na dachu. Przed nami cała panorama Mediolanu otoczona kunsztownymi kolumnami katedry.

SAMSUNG

SAMSUNG

SAMSUNG

Kiedy już napatrzyliśmy się na Mediolan, schodzimy w dół i idziemy dalej w miasto. Większość kluczowych zabytków zobaczyliśmy pierwszego dnia, więc mamy nieco czasu wolnego. Odwiedzamy słynne mediolańskie galerie handlowe wypchane po brzegi ekskluzywnymi ubraniami od znanych projektantów i sączymy kawę przy jednym z głównych deptaków.

SAMSUNG

Wbrew pozorom nie są to zwykłe buty. To kunsztownie wykonane czekoladki do kupienia w kafejce na szczycie ekskluzywnego domu handlowego.

Do autobusu na lotnisko zostało jeszcze trochę czasu, więc wsiadamy w metro i odjeżdżamy od centrum w poszukiwaniu tańszej restauracji. Mediolan poza centrum nie wygląda wcale pięknie. Widzimy pomalowane blokowiska, remonty drogowe i zakurzone stragany uliczne. Oddalamy się trochę i od stacji i metra i w mniejszej uliczce odkrywamy całkiem przyjemną kafejkę z panino. Jest to bardzo popularny rodzaj ogromnych kanapek z różnistymi składnikami. Do dostania praktycznie na każdym rogu we Włoszech.

panino Borghese di pollo-2

Czas zaczyna nas powoli gonić. Wracamy do metra i jedziemy do Milano Centrale. Stamtąd już tylko shuttle bus na lotnisko.

CAM00432

Żegnam się Mateuszem i wsiadam do autobusu. Ja muszę wracać do Polski, on jeszcze dwa i pół tygodnia zostaje we Włoszech. Czeka go delegacja w Genui, więc udaje się na pociąg.

Szkoda mi jest opuszczać Mediolan i Włochy w ogóle. Mimo paru wad tego miejsca, jest ono urocze! Mam nadzieję, że szybko wrócę tu ponownie. Do usłyszenia na kolejnych wojażach! :)

« »