Bergen część 1 – zwiedzamy Bergen

Mateusz i ja zarezerwowaliśmy bilety do Bergen niecały miesiąc temu. Dzięki karcie Wizzair Discount Club znowu udało nam się trafić na bardzo dobrą okazję. Razem z nami podróżą zainteresowały się Klaudia z Beatą, które zaraz następnego dnia zarezerwowały sobie loty z Gdańska. Klaudia zachęciła dodatkowo trójkę swoich przyjaciół – Basię, Tomka i Grzesia. Także suma summarum polecieliśmy do Bergen wesołą, siedmioosobową ekipą.

Mateusz i ja lecieliśmy z Katowic a więc na miejscu byliśmy już wczoraj wieczorem. Pierwsze zaskoczenie spotkało nas już po wyjściu z lotniska – mimo godziny 21:30 na dworze było zupełnie jasno. Na parkingu spotkaliśmy się z Justinasem – przemiłym Litwinem znalezionym przez serwis couchsurfing.com, który zaoferował nam nocleg na najbliższe trzy dni.

Podróż z lotniska do domu Justinasa  nie była długa, za to mieliśmy pierwszą okazję, aby rozejrzeć się po okolicy i nacieszyć oczy pierwszymi widokami Norwegii. Około 22:00 dotarliśmy do celu. Weszliśmy do domu, przywitaliśmy się z Sonatą, dziewczyną Justinasa, przywitaliśmy się z ich przefenomenalnym kotem, rozłożyliśmy bagaże i wyjrzeliśmy przez balkon. Widok z okna był po prostu niesamowity. Przepiękny, powolny zachód słońca nad Bergen widziany z góry (dom Justinasa znajduje się na zboczu góry Ulriken) – coś po prostu idealnego na sam początek.

2014-05-11 22.06 - Norwegia

Bergen otoczone jest przez syv fjell, wzgórza, które otulają miasto i poniekąd odgradzają je od świata. Kolejne wzgórza to Ulriken, Fløyen, Rundemanen, Blåmanen, Sandviksfløyen, Løvstakken, Damsgårdsfjellet, Lyderhorn i Kolbeinsvarden. Miasto liczy sobie zaledwie 230 tyś mieszkańców (czyli jest mniejsze niż Katowice!) ale jest tym samym drugim największym miastem w Norwegii, zaraz po Oslo.

*             *             *

Dzisiaj rano budzimy się wyspani i zadowoleni (kanapa okazała się być bardzo wygodna). Sonata jest już w pracy, jednak witają nas Justinas i Terri – amerykańska couchsurferka z Seattle, również zatrzymująca się w domu Bergen na kilka dni.

Szybkie zerknięcie na fejsbuka uświadamia mi, że Klaudia z ekipą są już na miejscu (ich lot był dzisiaj wcześnie rano) i musimy się pospieszyć i do nich dołączyć. Szybkie śniadanie, omówienie planów z naszym hostem i wychodzimy.

Od Justinasa droga do centrum jest dość krótka, jednakże mimo tego idziemy dłużej niż się tego spodziewaliśmy. Wszystko to przez ukształtowanie terenu – schodzimy w dół do miasta dość stromymi ścieżkami. Po 20 minutach jesteśmy już w głównym centrum turystycznym miasta – przy pocie. Znajduje się tutaj Informacja Turystyczna, słynny Fishmarket oraz dzielnica Bryggen.

2014-05-12 10.04 - Norwegia

Droga do miasta pełna była pięknych widoków

Na moment wchodzimy do centrum informacji aby dowiedzieć się czegoś na temat wycieczek o Fiordach a następnie przechadzamy się po Fishmarket. Norweskie ceny standardowo zwalają z nóg, jednakże wybór owoców morza jest niesamowity.

DCIM100GOPRO

Fishmarket. Można tu kupić świeżo złowione ryby.

DCIM100GOPRO

A także i gotowe potrawy

Chwilę później udaje nam się spotkać z Tomkiem, Basią i Grzesiem. Mówią nam, że Klaudia i Beata zniknęły na 15 minut dowiedzieć się czegoś w porcie. Czekamy więc umilając sobie czas rozmową i zdjęciami. Po kilkunastu minutach słyszymy krzyki i śmiechy znad zatoki, odwracamy się więc a tu… Klaudia i Beata machają do nas z łódki i krzyczą, żeby wsiadać na pokład!

Pan kapitan pomaga mi i Basi wdrapać się na pokład. Witamy się z Klaudią i Beatą, pytamy o co chodzi. Okazuje się, że zagadały do marynarzy w porcie i dwóch zgodziło się wziąć nas na krótki rejs wokół Bergen.

2014-05-12 11.37 - Norwegia

Przeszłam krótki kurs sterowania łódką :)

Przeszłam krótki kurs sterowania łódką :)

Grzegorz, Klaudia i Beata z kapitanem statku.

Grzegorz, Klaudia i Beata z kapitanem statku.

O to i nasz statek!

O to i nasz statek!

Przygoda dobiegła końca, dopłynęliśmy do brzegu i zadowoleni wyszliśmy na ląd. Czas na zwiedzanie o własnych nogach. Piechotą wracamy do punktu startu, czyli do portu z Fishmarket. Stamtąd idziemy powoli w stronę Bryggen – zabytkowej dzielnicy Bergen, która od 1979 r. znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

Bryggen jest to właściwie pozostałość po hanzeatyckim porcie. Przez wieki mieściły się tutaj kupieckie posiadłości ponieważ Hanza miała monopol na handel rybami i zbożem. Dominują wąziutkie uliczki wyłożone drewnem. Dzielnica ta w przeszłości nie raz cierpiała przez pożary, największy w 1702 roku, spalił ją niemal do fundamentów. Ocalało jedynie kilka domów, resztę starano się odbudować jak najlepiej odwzorowując pierwowzór.

2014-05-12 11.11 - Norwegia

wąskie uliczki Bryggen

wąskie uliczki Bryggen

Następnie kierujemy się na zamek Bergenhus. Jest on unikalnym zespołem budynków w Bergen, z których najstarsze pochodzą z XIII w., a najnowsze z okresu II wojny światowej. Obecnie jest on własnością dowództwa Marynarki Wojennej Królestwa Norwegii i jest udostępniony dla zwiedzających, jednak my podziwiamy go jedynie z zewnątrz korzystając z pięknej pogody.

2014-05-12 13.16 - Norwegia

Bergenhus

2014-05-12 13.17 - Norwegia

Bergenhus – część z innego okresu

Mówiąc o pogodzie – jak na razie mamy dużo szczęścia. Bergen znane jest z tego, że pada tu średnio 250 dni w roku. My natomiast mamy ciągle słoneczną pogodę.

Dalej, idziemy obok pięknego kościoła Mariackiego. Jest to najstarszy zachowany budynek w mieście i jedyny pozostały z dwunastu kościołów w okolicy. Jego budowę rozpoczęto około 1130 roku (!). Niestety, obecnie jest w remoncie, więc podziwiać możemy go zza szpecących rusztowań.

Kościół mariacki

Kościół mariacki

Spacerem wracamy do portu, zahaczamy o sklep co by zaopatrzyć się w jakiś prowiant i idziemy dalej przed siebie rozkoszując się atmosferą uliczek Bergen – aż ku centralnemu parkowi w mieście. Znajduje się tutaj dość duża fontanna otoczona ławeczkami i drzewami. Zostajemy tu chwilę, robimy zdjęcia i idziemy dalej.

2014-05-12 14.51 - Norwegia

Dochodzimy do parku teatralnego. Tu konsumujemy nasz prowiant zapoznając się przy okazji z miejscowymi gołębiami. Po posiłku przychodzi pora, aby się rozdzielić. Mateusz i ja udajemy się w stronę akwarium miejskiego, gdzie jesteśmy umówieni z Justinasem.

2014-05-12 15.49 - Norwegia 2014-05-12 15.51 - Norwegia

Wąskie uliczki drewnianych domków.

Justinas przyjeżdża po nas wraz z Terri. Wspólnie udajemy się do Pałacu Damsgaard. Jest to jeden z najlepiej zachowanych osiemnastowiecznych drewnianych dworów w Europie. Niestety mamy pecha – pałac również jest w renowacji i nie możemy wejść do środka.

2014-05-12 16.29 - Norwegia

Jedziemy dalej – kolejny przystanek to letnia rezydencja króla Norweskiego, Gamlehaugen. Rezydencja otoczona jest urokliwym parkiem.

2014-05-12 17.24 - Norwegia

Jezioro w parku, który otacza rezydencję.

Jezioro w parku, który otacza rezydencję.

Następnie Justinas zabiera nas do kolejnego parku, gdzie kryje się uroczy wodospad oraz amfiteatr przygotowany dla wydarzeń kulturalnych.

2014-05-12 17.53 - Norwegia-1

Nawet nie zauważamy kiedy robi się późno. Niesamowite, jak długi jest dzień w Norwegii. Udajemy się więc wszyscy do sklepu i następnie do domu. Wszyscy są głodni a Terri obiecała, że zrobi nam wielki, amerykański obiad, więc ochoczo bierzemy się do pomocy. Robimy burrito meksykańskie (identyczne jadłam nad Wielkim Kanionem!). Po obiedzie przychodzi czas na wielką grę w Uno. Bitwa jest zażarta, prowadzi na przemian Justinas z Mateuszem. Stawka jest wysoka – przegrany zmywa naczynia.

Około 12 w nocy kończmy grę. Koniec końców wygrywa Mateusz, przegrywa Sonata. Idziemy się kąpać i spać – jutro w planach mamy perełkę Norwegii –  fiordy!

 

« »