Portugalia część 3 – Sintra i Cabo de Roca

Jako, że poprzedniego dnia poszliśmy spać przed 4 w nocy (3 nowego czasu), budzimy się strasznie późno. Ja niestety mocno zakatarzona. Jednak po wczorajszych nocnych przygodach w Lizbonie sen był nam potrzebny. Tym razem nasz host pozytywnie nas zaskakuje. Tiago serwuje nam bardzo smaczny brunch a następnie proponuje, że zabierze nas na wycieczkę do Sintry.

Sintra jest portugalskim miastem liczącym niecałe 10 tysięcy mieszkańców, pełniącym również funkcje miasta powiatowego. Powiedzenie mówi: „Zobaczyć cały świat, a nie widzieć Sintry, to nic nie zobaczyć”. Docenili ją znani pisarze. Hans Christian Anderson nazwał to miasteczko „najpiękniejszym miejscem w Portugalii”, a Lord Byron tytułował ją „wspaniałym Edenem”. Mówi się, że Sintra należy do najpiękniejszych miejsc w Portugalii, a z uwagi na serię znajdujących się tu zabytków została ona wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Wycieczkę rozpoczynamy od przejścia przez muzeum pomników. Chociaż królują tu klasyczne pomniki, wystarczy wyjść trochę dalej aby zobaczyć wystawę nowoczesnych dzieł.

2014-10-26-16h24m332014-10-26-16h32m07

Trzeba przyznać, że im dalej idziemy tym bardziej urokliwa wydaje mi się Sintra.

2014-10-26-16h53m07

2014-10-26-17h02m11

zamek jak z bajki

2014-10-26-17h03m10

Idąc dalej, dochodzimy aż do zamku z przestronnym parkiem, w którym znajduje się tymczasowa ekspozycja.

2014-10-26-17h09m28

2014-10-26-17h11m35

2014-10-26-17h09m57

2014-10-26-17h13m36

Zaczyna robić się późno, więc robimy ostatnie zdjęcia i udajemy się z powrotem do samochodu. W drodze kupujemy jeszcze słynne ciastka z Sintry – Queijadas i Travesseiros. Queijadas to małe serowe ciastko, Travesseiros to chrupiąca „poduszeczka” wypełniona słodkim nadzieniem.

2014-10-26-17h14m53

Następnym punktem programu jest Cabo de Roca – najbardziej wysunięty na zachód punkt kontynentalnej Europy. Cabo da Roca dzielą od znajdującego się po drugiej stronie Atlantyku przylądka Henlopen w amerykańskim stanie Delaware 5593 kilometry.

2014-10-26-18h21m00

Na obelisku umieszczona jest tablica zawierająca aluzyjny cytat z 3. pieśni eposu Os Lusĭadas portugalskiego poety Luísa de Camões: Aqui, onde a terra se acaba e o mar começa („Gdzie ląd się kończy, a morze zaczyna”).

DSC_1497

Cabo de Roca jest również bardzo nastawione na turystów. My jesteśmy tu prawie o zmroku, co pomaga nam uniknąć tłumów. Jednakże podobno zwykle jest tu mnóstwo ludzi. Przy wyjeździe jest nawet budka, która sprzedaje „certyfikat Cabo de Roca”, który ma zaświadczać, że się tu było. A wszystko to za jedyne kilkanaście euro.

Szybko robi się ciemno, więc Tiago zabiera nas dalej. Jedziemy do pobliskiego miasteczka Cascais, znanego jako portugalskie Saint Tropez.  Jest ono jednym z najbogatszych miejscowości w Portugalii. Cascais było miasteczkiem rybackim a ostatniej części XIX wieku i pierwszej części XX wieku stała się znana jako miejsce wypoczynków rodziny królewskiej. Portugalia była neutralna w czasie II wojny światowej i wiele europejskich rodzin królewskich, m.in. włoska, hiszpańska i bułgarska, osiadło w Cascais. Dziś jest to bardzo elegancki kurort nadmorski.

2014-10-26-19h23m19

2014-10-26-19h35m57

Spacerujemy tu trochę jedząc zakupione w Sintrze ciastka, które okazały się pyszne lecz strasznie słodkie. Tiago śmieje się, że może powinien zacząć wystawiać certyfikat „byłem w Portugalii i wróciłem bez cukrzycy”. Faktycznie, ilość rodzajów ich tradycyjnych ciastek jest niesamowita.

Robi się bardzo późno, więc wracamy do samochodu. Umówiliśmy się, że dzisiaj Tiago zrobi dla nas portugalski obiad a jutro my dla niego polski, więc udajemy się do marketu. Nawet tutaj czekają na nas portugalskie osobliwości – wybór (i ostry zapach, który czuję mimo kataru) ryb jest niesamowity.

2014-10-26-20h46m06

2014-10-26-20h48m04

Po skończonych zakupach wracamy do domu. My robimy sałatkę grecką, Tiago robi dla nas rybę. Jest nią oczywiście ulubiony, portugalski dorsz, który zostaje osolony i grillowany.

Obiad mija nam w bardzo wesołej atmosferze. Rozmawiamy o kulturach naszych krajów, o tym jak wygląda codzienne życie. Tiago opowiada nam o swoim hobby – Kitesurfingu. Rozmawiamy także o jego przesłodkim kocie, zwanym Fat Cat. Zaczyna dochodzić pierwsza w nocy, więc udajemy się do łóżka aby mieć siłę na jutrzejsze zwiedzanie Lizbony.

2014-10-28-11h11m53

Fat Cat

« »