Majówkowa Praga autostopem

Ten wpis będzie miał troszkę inną formę niż dotychczasowe relacje z podróży. Postaram się raczej przekazać ogólne przemyślenia, wrażenia i pokazać zdjęcia niż opisać szczegółowo naszą wycieczkę. Wynika to z tego, że była ona bardzo spontaniczna i chaotyczna. A dlaczego? Zapraszam do czytania :). Wpis ten podzieliłam na kilka sekcji: troszkę o tym dlaczego Praga, troszkę o przygodach z dojazdem i finalnie dużo zdjęć z samej Pragi. Wstęp Chociaż majówka w tym roku była bardzo krótka, to i tak postanowiłam wykorzystać ją najbardziej intensywnie jak się da. Wraz z Mateuszem, Mają i Szymonem już kilka tygodni wcześniej dogadaliśmy, że jedziemy….    Czytaj dalej

Portugalia część 2 – Hop do Lizbony

Budzimy się dość późno. W Porto jest tak fajnie, że aż nie chce się wyjeżdżać. Wiemy jednak, że tego wieczora musimy być z Lizbonie, od której dzieli nas ponad 300 kilometrów. Choć nasz host, Miguel odradza nam stopa i sugeruje, że powinniśmy poszukać przejazdu na Blablacar, to i tak postanawiamy podjąć się takiej przygody. Pierwsze kroki po wyjściu od naszych hostów kierujemy ku pastelarii. Tutaj siadamy na chwilę i powoli jemy śniadanie, po prostu ciesząc się chwilą. Chwila nie może być jednak zbyt długa, więc wkrótce zbieramy się w stronę metra. Wsiadamy do metra i wyjeżdżamy nim aż do Santo Ovidio, skąd…    Czytaj dalej

Grecka przygoda część 3 – autostopem do Saloników

Zgodnie ze wskazówkami Paolo, wsiadamy do autobusu, który zawozi nas na obrzeża miasta. Stąd wychodzimy na autostradę. Ku naszemu zadowoleniu od razu widzimy stację benzynową. Mamy kartony, które znaleźliśmy chwilę wcześniej, mamy markera. Trzeba napisać cel podróży i wytrwale stać i czekać na szczęście.   Pierwszym problemem okazuje się marker. Niestety zaczyna odmawiać posłuszeństwa i nie chce nic, ale to nic napisać. Pomagają nam panowie ze stacji benzynowej, pożyczając swojego markera. Wpisujemy miejscowość oddaloną o kilkadziesiąt kilometrów. Biorę tabliczkę i idę szukać szczęścia. Po dziesięciu minutach zaczyna kończyć mi się cierpliwość (to nigdy nie była moja mocna strona) i wracam…    Czytaj dalej