Portugalia część 1 – Porto w Porto

Jako, że w czasie wakacji nie mieliśmy okazji nigdzie razem wyjechać, postanowiliśmy z Mateuszem umilić sobie deszczowy polski październik wypadem do Portugalii. Loty rezerwowałam z półtora miesięcznym wyprzedzeniem. Jako, że bezpośrednio z Polski do Portugalii latają jedynie tradycyjni przewoźnicy, tym razem stanęło na tzw. locie kombinowanym. Zarezerwowałam bilety z Katowic do Dortmundu (Wizzair), z Dortmundu do Porto (Ryanair) a następnie z Lizbony do Mediolanu (Ryanair) i z Mediolanu do Katowic (Wizzair). Sumarycznie wcale nie wyszło drogo, ale musiałam trochę się naszukać aby zsynchronizować te loty. Czwartek, godzina 00:00. Pakujemy się jak zawsze na ostatnią chwilę. Spać idziemy koło 1:30 a…    Czytaj dalej

Budapeszt część 2 – Buda i Peszt

Budzimy się, wyspani jak nigdy. Kanapa Olliego jest niesamowicie wygodna. Ollie już nie śpi. Wchodzę do kuchni go przywitać i widzę, że przygotował dla nas wspaniałe śniadanie. Wkrótce po mnie wstaje Tomek i w trójkę zasiadamy do śniadania. Jest tak pyszne, na jakie wygląda. Ollie sprawdza dla nas „Free Walking Tours”. Ruszają o 10:30 z rynku. Jest trochę późno, ale szybkim krokiem zmierzamy w tą stronę. Udało się, idealnie o 10:30 jesteśmy na rynku. Ludzi jest sporo, ale przewodników czwórka, więc sprawnie dzielą nas na cztery grupy. Nasz przewodnik rozpoczyna od opowiedzenia nam czegoś ogólnie o Budapeszcie. Dowiadujemy się, że…    Czytaj dalej

Budapeszt część 1 – przybywamy!

„Polak, Węgier dwa bratanki i do szabli, i do szklanki – Lengyel, magyar – két jó barát, együtt harcol, s issza borát” Samolot z Saloników startuje o czasie. Tym razem lecimy Wizzairem. Samolot nie jest zbyt zatłoczony. Tomkowi udaje się zdobyć fotele z dużą ilością miejsca na nogi, które w normalnych warunkach trzeba specjalnie wcześniej rezerwować. Grecja pożegnała nas okropną pogodą. Na szczęście po przylocie do Budapesztu okazało się, że wszystkie deszcze zostawiliśmy już za sobą. Węgierska pogoda była prawie jak grecka – pełne słońce i żar lejący się z nieba. Zapowiada się super! Z lotniska znowu udało nam się…    Czytaj dalej

Grecka przygoda część 3 – autostopem do Saloników

Zgodnie ze wskazówkami Paolo, wsiadamy do autobusu, który zawozi nas na obrzeża miasta. Stąd wychodzimy na autostradę. Ku naszemu zadowoleniu od razu widzimy stację benzynową. Mamy kartony, które znaleźliśmy chwilę wcześniej, mamy markera. Trzeba napisać cel podróży i wytrwale stać i czekać na szczęście.   Pierwszym problemem okazuje się marker. Niestety zaczyna odmawiać posłuszeństwa i nie chce nic, ale to nic napisać. Pomagają nam panowie ze stacji benzynowej, pożyczając swojego markera. Wpisujemy miejscowość oddaloną o kilkadziesiąt kilometrów. Biorę tabliczkę i idę szukać szczęścia. Po dziesięciu minutach zaczyna kończyć mi się cierpliwość (to nigdy nie była moja mocna strona) i wracam…    Czytaj dalej

Londyn część 2 – Zwiedzamy Londyn

Czas rozpocząć prawdziwe zwiedzanie Londynu! Pierwszy cel – Buckingham Palace. Buckingham Palace to największy na świecie pałac królewski wciąż pełniący swą pierwotną funkcję, czyli funkcję oficjalnej siedziby królowej Elżbiety II. Zbudowany w 1703 wygląda dość ascetycznie jak na pałac. W sezonie codziennie, a poza sezonem co dwa dni odbywa się uroczysta zmiana warty. Celujemy tak, aby ją zobaczyć. Przybywamy na miejsce parę minut po 11:00 i widzimy pałac oblany ogromnym morzem ludzi. Bardzo mnie zaskoczyło, że nawet o tak nieturystycznej porze roku jest tylu turystów! Koło 11:25 dobiegają nas pierwsze dźwięki muzyki – to orkiestra dęta złożona ze strażników noszących charakterystyczne…    Czytaj dalej