Maroko w obiektywie

Tanger Naszym pierwszym punktem jest Tanger, miejscowość położona nad cieśniną gibraltarską. Po drugiej stronie widać wybrzeże Hiszpanii. Z tubylcami łatwiej się dogadać po hiszpańsku niż po francusku. Chefchouen Chefchouen, czyli niebieskie miasto, jest jednym z najbardziej malowniczych miejsc. Jeszcze do niedawna uznawane za święte i zamknięte dla turystów, dzisiaj jest jednym z must-see w Maroko. Maroko jest krajem w większości muzułmańskim, jednakże bardzo wiele kobiet nie nosi tradycyjnej chusty odsłaniającej włosy Fez Charakterystyczne dla Marokańskich miast są medyny – stare dzielnice pełne wąskich uliczek, w których nietrudno się zgubić. Na szczęście w Fezie mamy marokańskiego przewodnika Walida Do medyny wejść…    Czytaj dalej

Izrael część 2 – Morze Martwe, Pustynia Negew i Tel Awiw.

Następnego dnia wypożyczamy samochód. Korzystamy z usług Herz (już przed wylotem Mateusz wykonał rezerwację). Warto wspomnieć, że wszelkie firmy tego typu wymagają kart kredytowych i nie akceptują debetowych (Mateusz przed wyjazdem na szybko załatwiał kredytówkę). Normalnie pewnie pojechalibyśmy stopem, ale uznaliśmy, że skoro jest nas czwórka to samochód da nam większą elastyczność a i koszta ładnie się podzielą. Z Jerozolimy wyjeżdżamy dość późno, bo dopiero około 13:00. Po drodze szukamy jeszcze sklepu wiedząc, że jutro jest Szabas i już nic do jedzenia nie kupimy (albo będzie to dość trudne). Znajdujemy jedynie malutki sklepik w obskurnej, arabskiej dzielnicy mieszkalnej. W Izraelu…    Czytaj dalej

Grecka przygoda część 3 – autostopem do Saloników

Zgodnie ze wskazówkami Paolo, wsiadamy do autobusu, który zawozi nas na obrzeża miasta. Stąd wychodzimy na autostradę. Ku naszemu zadowoleniu od razu widzimy stację benzynową. Mamy kartony, które znaleźliśmy chwilę wcześniej, mamy markera. Trzeba napisać cel podróży i wytrwale stać i czekać na szczęście.   Pierwszym problemem okazuje się marker. Niestety zaczyna odmawiać posłuszeństwa i nie chce nic, ale to nic napisać. Pomagają nam panowie ze stacji benzynowej, pożyczając swojego markera. Wpisujemy miejscowość oddaloną o kilkadziesiąt kilometrów. Biorę tabliczkę i idę szukać szczęścia. Po dziesięciu minutach zaczyna kończyć mi się cierpliwość (to nigdy nie była moja mocna strona) i wracam…    Czytaj dalej

Grecka przygoda część 2 – jesteśmy w Atenach!

Podłoga na promie do najwygodniejszych nie zależy (zwłaszcza, że nie mamy śpiworów), ale rano budzimy się w miarę wypoczęci i przede wszystkim podekscytowani dzisiejszym dniem. Około 7:00 prom przybija do portu w Pireusie. Wytaczamy się na ląd z naszymi ciężkimi plecakami i rozglądamy wokół. Kilka napotkanych osób daje nam wskazówki jak dostać się do stacji metra. Po drodze kupujemy w kiosku szybkie „śniadanie” i kierujemy się do metra. Metrem jedziemy długo, ale po kilkudziesięciu minutach i jednej przesiadce wreszcie dojeżdżamy do stacji Nomismatokopeio, gdzie jesteśmy umówieni z naszym Ateńskim hostem. Całą podróż zdecydowaliśmy się spędzić jak najbardziej spontanicznie i przygodowo….    Czytaj dalej

Grecka przygoda część 1- startujemy!

Ta podróż będzie inna niż zwykle. Ostatnia, jak na razie, podróż z Klaudią z powodu jej rocznego wyjazdu do Azji. Plan jest taki: W czwartek pakujemy się i jedziemy na imprezę pożegnalną Klaudii, która odbywa się u Tomka. Następnego dnia rano jedziemy na lotnisko i lecimy do Chanii. Z Chanii promem do Aten. Z Aten autostopem bądź autobusem do Saloników. W Salonikach się rozdzielamy – Klaudia jedzie do Sofii, skąd łapie samolot do Dubaju a następnie na Tajwan a Tomek i ja lecimy do Budapesztu. I wreszcie z samego Budapesztu wracamy do domu. Brzmi szalenie? No cóż, zobaczymy jak to…    Czytaj dalej

Cypr część 4 – płyniemy na rejs do Famagusty

Przechadzając się wzdłuż portu w Ayia Napa, jesteśmy co chwilę zaczepiani przez handlarzy wycieczkami. Co ciekawe, rzadko kiedy są to rodowici Cypryjczycy. Spotkaliśmy Greka, Bułgara a nawet i jednego Polaka. Namawiają oni do wszelakich Water Sports i rejsów to pobliskich miejscowości. I tak, jeśli tylko kto posiada trochę euro na zbyciu, może polecieć „spadochronem” ciągnięty za motorówką, może pobawić się na nartach wodnych lub poszaleć na Crazy Sofa. Można też popłynąć „prawdziwą” Czarną Perłą, Yellow Submarine rodem z Beatelsów lub błazenkowym Nemo Submarine. My zdecydowaliśmy się na ponad 4-godzinny rejs zwykłym statkiem za 20€ za osobę. Był on reklamowany jako…    Czytaj dalej

Cypr część 3 – zwiedzamy Ayię Napę

Postanowiliśmy w końcu wybrać się do Ayii Napy i nieco ją pozwiedzać. Chociaż miejscowość ta słynie głównie ze swojego rozrywkowego charakteru, to kryją się tu obiekty, które zainteresują każdego fana zabytków. Wycieczkę rozpoczynamy od muzeum morza. Nie jest ono szokująco ogromne. Znajdują się tu głównie wypchane okazy ryb i nadmorskich zwierząt występujących nie tylko w morzu śródziemnym, ale i w innych zakątkach świata. kilka imponujących okazów żółwi morskich. W przeciwieństwie do żywych okazów można je pogłaskać! Prócz okazów zwierząt znalazło się miejsce także na historyczne statki Po zapoznaniu się z fauną i kulturą południowego wybrzeża Cypru, kierujemy się na poszukiwanie…    Czytaj dalej

Cypr część 2 – uroki Ayii Thekli

Naszą willę (o której pisałam w poprzednim wpisie) od plaży dzieli dystans zaledwie kilkuset metrów. Około 8 minut tradycyjnego spaceru lub 4 minuty z torem przeszkód (tzn przeskakiwanie przez płot!). Plaża jest absolutnie cudowna i przede wszystkim zupełnie pozbawiona ludzi. Kolejny dowód na to, że na Cypr naprawdę warto jechać we wrześniu. Skoro mamy plażę na wyłączność, czemu by nieco nie pofikać? :) Woda jest krystalicznie czysta, jednakże jest to okupione bardzo kamienistym dnem. Ciężko byłoby pływać bez specjalnych butów do pływania (można takie kupić za około 30zł na allegro), zwłaszcza, że u podłoża czają się jeżowce. Niezbity dowód na…    Czytaj dalej

Cypr część 1 – pierwsze wrażenia

Po bardzo krótkiej przerwie – czas rozpocząć kolejną przygodę! Tym razem dużo większą ferajną przybywamy na Cypr. Jest nas dziewięć osób – zapowiadają się niezapomniane wakacje! Ten lot rezerwowaliśmy z ponad dwumiesięcznym wyprzedzeniem, więc nie kosztował nas on wiele. Wybraliśmy Wizzair na trasie Katowice-Larnaka-Katowice. Wadą takiego lotu było to, że przylot był o późnej godzinie wieczornej, więc de facto byliśmy skazani na taksówkę z lotniska. Na szczęście przy 9-osobowej grupie koszta rozkładają się dość zgrabnie, jednak trzeba uwzględnić takie niuanse, gdy leci się mniejszą grupą. Transport z lotniska załatwił nam właściciel willi, więc z lotniska odebrała nas przemiła pani –…    Czytaj dalej

Genua część 4 – Acquario Di Genova.

Wczoraj wybraliśmy się do słynnego genueńskiego akwarium. Jest to największe akwarium we Włoszech i jedno z większych w Europie. Zawiera 70 akwariów i aż 6,000,000 litrów wody (!). Okazy, które można tam zobaczyć zapierają dech w piersiach. Chociaż na początku trochę się wahaliśmy, bo cena jest nieco zaporowa (aż 23 euro od osoby dorosłej, brak zniżek studenckich) to szybko okazało się, że akwarium warte jest każdego centa. Osobiście, na mnie największe wrażenie zrobiły rekiny i ryby-piły: a także wielkie potwory morskie o długiej nazwie: Absolutnie fenomenalne były foki i pingwiny. Pingwiny zabawnie chodziły po swoim terrarium i skakały na swoich krótkich…    Czytaj dalej