Maroko w obiektywie

Tanger Naszym pierwszym punktem jest Tanger, miejscowość położona nad cieśniną gibraltarską. Po drugiej stronie widać wybrzeże Hiszpanii. Z tubylcami łatwiej się dogadać po hiszpańsku niż po francusku. Chefchouen Chefchouen, czyli niebieskie miasto, jest jednym z najbardziej malowniczych miejsc. Jeszcze do niedawna uznawane za święte i zamknięte dla turystów, dzisiaj jest jednym z must-see w Maroko. Maroko jest krajem w większości muzułmańskim, jednakże bardzo wiele kobiet nie nosi tradycyjnej chusty odsłaniającej włosy Fez Charakterystyczne dla Marokańskich miast są medyny – stare dzielnice pełne wąskich uliczek, w których nietrudno się zgubić. Na szczęście w Fezie mamy marokańskiego przewodnika Walida Do medyny wejść…    Czytaj dalej

Zimowe Maroko

Kiedy na początku lutego powiedziałam kolegom z pracy, że do Maroko jadę w składzie trzy dziewczyny, prawie wszyscy powiedzieli mi z niedowierzaniem – Ty to jednak jesteś szalona, Kaśka. A jednak – ani razu podczas tej ośmiodniowej intensywnej wyprawy nie czułam się niepewnie bądź niebezpiecznie. Nasza trasa obejmowała Tanger, Chefchaouen, Fez, Menkes i Volubilis, Marakesz i finalnie wyprawę na Saharę (Merzouga) Loty Nie ma co prawda bezpośrednich lotów z Polski do Maroko, jednakże wystarczyło trochę poszukać aby znaleźć loty kombinowane za bardzo niewielkie pieniądze. Nasze połączenie wyglądało następująco: Wrocław – Warszawa – Bruksela – Tanger Marrakesz – Paryż – Wrocław…    Czytaj dalej

Hong Kong – miasto schodów

Hong Kong to miasto schodów. Dosłownie. I to nie bylejakich schodów a niekończońcych się ruchomych schodów. Do Hong Kongu przylatujemy około południa. Załatwiamy formalności w immigration (nie trzeba wizy), odbieramy bagaże, odnajdujemy się i wreszcie łapiemy autobus do miasta. Nasz autobus to double-decker (od razu widać wpływy brytyjskie!), my siadamy na samej górze z przodu i podziwiamy widoki. Tym razem naszą host będzie Cindy. Cindy mieszka praktycznie na samym szczycie Hong Kong Island. Aby się do niej dostać musimy odnaleźć schody – The Mid-level Elevator. Chwilę się błąkamy, ale Cindy przesłała mi dość dokładne wskazówki dojazdu, więc szybko odnajdujemy schody….    Czytaj dalej

Chiny oczami Anglika – czyli nasze przygody w Szanghaju

W Szanghaju dopada nas małe zmęczenie Chinami. Dobrze więc, że tym razem naszym hostem jest John. John jest rodowitym Anglikiem w średnim wieku, prosto spod Londynu. W Chinach mieszka już dziewiąty rok i, a jakże, naucza angielskiego. Mieszka ze swoją dziewczyną (?), Chinką, do której zwraca się tak angielsko – Merry. John po tych wszystkich latach patrzy na Chiny z dużym dystansem. Zresztą, na pierwsze nasze pytanie z serii jak długo mieszka w Chinach, odpowiada: – Way too long! O Chińczykach też ma niezbyt pochlebne zdanie – Oni wszyscy są jednakowi. Jak roboty – opowiada trochę znudzony. – Za każdym…    Czytaj dalej

Pekin, czyli kapitalizm wg. komunistów

Do Pekinu przyjeżdżamy szybką koleją. Wsiadamy do pociągu typu G w Luoyang i niecałe 4 godziny później jesteśmy w Pekinie. Pociąg mknie 300km/h! Pomimo, że Chiny są Republiką Ludową, to kwitnie tu kapitalizm i wolny rynek. Oczywiście nie tylko w Pekinie, ale tutaj widać to szczególnie mocno. Już pomijając wszechobecny handel uliczny na ulicach witryny sklepowe dumnie prezentują zarówno lokalne i jak i zachodnie marki. Nasz host jest szalony, czyli poznajcie Bruce’a. Chińczyka, który nienawidzi chińskiej mentalności Do Pekinu przyjeżdżamy dzień wcześniej niż planowaliśmy. A wszystko dlatego, że nie udało nam się przełożyć pociągu z Luoyang. No trudno. Bruce, nasz…    Czytaj dalej

Izrael część 2 – Morze Martwe, Pustynia Negew i Tel Awiw.

Następnego dnia wypożyczamy samochód. Korzystamy z usług Herz (już przed wylotem Mateusz wykonał rezerwację). Warto wspomnieć, że wszelkie firmy tego typu wymagają kart kredytowych i nie akceptują debetowych (Mateusz przed wyjazdem na szybko załatwiał kredytówkę). Normalnie pewnie pojechalibyśmy stopem, ale uznaliśmy, że skoro jest nas czwórka to samochód da nam większą elastyczność a i koszta ładnie się podzielą. Z Jerozolimy wyjeżdżamy dość późno, bo dopiero około 13:00. Po drodze szukamy jeszcze sklepu wiedząc, że jutro jest Szabas i już nic do jedzenia nie kupimy (albo będzie to dość trudne). Znajdujemy jedynie malutki sklepik w obskurnej, arabskiej dzielnicy mieszkalnej. W Izraelu…    Czytaj dalej

Izrael część 1 – Stolica trzech największych religii świata

Około Wielkanocy zelektryzowała mnie wiadomość z Fly4Free o tanich lotach do Tel Awiwu – idealnie w czasie Bożego Ciała. Zaalarmowałam Klaudię, zaalarmowałam Mateusza a ten zaalarmował Szymona. Pięć dni później bookowaliśmy bilety. Niestety te pięć dni kosztowało nas 200zł więcej per osoba, ale byliśmy już zbyt napaleni perspektywą długiego weekendu na Bliskim Wschodzie, aby odpuścić. Wizzair do Tel Awiwu lata z Katowic. Tym razem zdecydowanie pobiliśmy rekord późnego przyjeżdżania na lotnisko – Mateusz pakował się na ostatnią chwilę i do kontroli osobistej przybiegliśmy zaledwie 30 minut przed odlotem (zdecydowanie nie polecam osobom z przypadłością Raise Fieber). Przewoźnik z różowym logo…    Czytaj dalej

Mój sposób na tanie latanie

Sposobów na tanie latanie jest mnóstwo i pewnie w tym zbiorze jest kilka pozycji, które znaleźć można na każdym blogu podróżniczym na świecie. Tutaj jednak chciałabym przedstawić wypróbowane przeze mnie sposoby. Mam nadzieję, że mój wpis zainspiruje Cię do zrobienia sobie krótkich lub dłuższych wakacji w tym roku. Obecnie podróże naprawdę są w zasięgu ręki każdego. Cel i data Typowo, w pierwszej kolejności należałoby ustalić cel i datę podróży. Otóż błąd. Ustalając oba te parametry z góry mocno się ograniczasz. Chcesz lecieć do Włoch? Nie ograniczaj się do szukania lotów do Rzymu. Sprawdź też inne lokalizacje: Mediolan, Neapol czy Trapani. Chcesz…    Czytaj dalej

Portugalia część 4 – zwiedzamy Lizbonę

Rano budzę się okrutnie zakatarzona. Wiedząc jednak, że jest to nasz ostatni pełny dzień w Portugalii, ogarniamy się i zabieramy za przygotowanie śniadania. Robimy małą odmianę od portugalskiego śniadania i przygotowujemy dla siebie i dla Tiago zwykłą, europejską jajecznicę. Wychodzimy z mieszkania razem z naszym hostem i kierujemy się do metra. Po dwóch stacjach musimy się rozejść, gdyż Tiago przesiada się do innej nitki aby udać się do pracy. My wysiadamy na placu Restauradores czyli tam, gdzie byliśmy już wczoraj w nocy. Zwiedzanie rozpoczynamy od pysznej, portugalskiej kawy. Następnie kierujemy się w stronę wybrzeża po drodze mijając między innymi słynny, lizboński tramwaj….    Czytaj dalej

Portugalia część 3 – Sintra i Cabo de Roca

Jako, że poprzedniego dnia poszliśmy spać przed 4 w nocy (3 nowego czasu), budzimy się strasznie późno. Ja niestety mocno zakatarzona. Jednak po wczorajszych nocnych przygodach w Lizbonie sen był nam potrzebny. Tym razem nasz host pozytywnie nas zaskakuje. Tiago serwuje nam bardzo smaczny brunch a następnie proponuje, że zabierze nas na wycieczkę do Sintry. Sintra jest portugalskim miastem liczącym niecałe 10 tysięcy mieszkańców, pełniącym również funkcje miasta powiatowego. Powiedzenie mówi: „Zobaczyć cały świat, a nie widzieć Sintry, to nic nie zobaczyć”. Docenili ją znani pisarze. Hans Christian Anderson nazwał to miasteczko „najpiękniejszym miejscem w Portugalii”, a Lord Byron tytułował ją…    Czytaj dalej