Borneo, czyli powitanie z Malezją

Z Kong Kongu przylatujemy prosto do Kota Kinabalu. Lotnisko jest małe i przypomina trochę stary garaż. Wita nas upalne, wilgotne powietrze oraz widok kobiet w hidżabach. Pierwsze starcie z islamskimi zwyczajami Malezja jest krajem muzułmańskim, ale stosunkowo mało radykalnym. Mnóstwo tu mniejszości chińskich i hinduskich, którym z Islamem nie po drodze. Ale w przeciwieństwie do krajów ekstremalnych typu Iran czy Afganistan tu panuje wolność wyznania. Kobieta z odsłoniętymi włosami nikogo nie szokuje. Naszym hostem jest Fez. Fez mieszka w dużym domu na przedmieściach Kota Kinabalu ze swoim bratem i dwoma kumplami. Jeszcze tego samego wieczora zabiera nas na plażę i…    Czytaj dalej

Hong Kong – miasto schodów

Hong Kong to miasto schodów. Dosłownie. I to nie bylejakich schodów a niekończońcych się ruchomych schodów. Do Hong Kongu przylatujemy około południa. Załatwiamy formalności w immigration (nie trzeba wizy), odbieramy bagaże, odnajdujemy się i wreszcie łapiemy autobus do miasta. Nasz autobus to double-decker (od razu widać wpływy brytyjskie!), my siadamy na samej górze z przodu i podziwiamy widoki. Tym razem naszą host będzie Cindy. Cindy mieszka praktycznie na samym szczycie Hong Kong Island. Aby się do niej dostać musimy odnaleźć schody – The Mid-level Elevator. Chwilę się błąkamy, ale Cindy przesłała mi dość dokładne wskazówki dojazdu, więc szybko odnajdujemy schody….    Czytaj dalej

Chiny oczami Anglika – czyli nasze przygody w Szanghaju

W Szanghaju dopada nas małe zmęczenie Chinami. Dobrze więc, że tym razem naszym hostem jest John. John jest rodowitym Anglikiem w średnim wieku, prosto spod Londynu. W Chinach mieszka już dziewiąty rok i, a jakże, naucza angielskiego. Mieszka ze swoją dziewczyną (?), Chinką, do której zwraca się tak angielsko – Merry. John po tych wszystkich latach patrzy na Chiny z dużym dystansem. Zresztą, na pierwsze nasze pytanie z serii jak długo mieszka w Chinach, odpowiada: – Way too long! O Chińczykach też ma niezbyt pochlebne zdanie – Oni wszyscy są jednakowi. Jak roboty – opowiada trochę znudzony. – Za każdym…    Czytaj dalej

Pekin, czyli kapitalizm wg. komunistów

Do Pekinu przyjeżdżamy szybką koleją. Wsiadamy do pociągu typu G w Luoyang i niecałe 4 godziny później jesteśmy w Pekinie. Pociąg mknie 300km/h! Pomimo, że Chiny są Republiką Ludową, to kwitnie tu kapitalizm i wolny rynek. Oczywiście nie tylko w Pekinie, ale tutaj widać to szczególnie mocno. Już pomijając wszechobecny handel uliczny na ulicach witryny sklepowe dumnie prezentują zarówno lokalne i jak i zachodnie marki. Nasz host jest szalony, czyli poznajcie Bruce’a. Chińczyka, który nienawidzi chińskiej mentalności Do Pekinu przyjeżdżamy dzień wcześniej niż planowaliśmy. A wszystko dlatego, że nie udało nam się przełożyć pociągu z Luoyang. No trudno. Bruce, nasz…    Czytaj dalej

Chiny są głośne

Z drogi, śledzie – Ladies and gentlemen. Please fasten your seatbelts. We will by landing soon in Xi’An. – Donośny głos kapitana rozszedł się po samolocie wybijając pasażerów z sennego letargu. Zapinamy grzecznie pasy, jednakże na większości pasażerów komunikat nie robi żadnego wrażenia. Nic dziwnego – w ogromnym, transkontynentalnym Boeingu dominują Chińczycy, którzy o języku angielskim kiedyś słyszeli, ale raczej nigdy się go nie nauczyli. Naliczyliśmy nie więcej jak 10 białasów. Fińskie stewardesy, wyraźnie zmęczone ośmiogodzinnym niańczeniem Chińczyków, chodzą i na migi upominają pasażerów aby zajęli miejsca i pozapinali pasy. Nie jest to proste, gdyż nawet jak już kilku siądzie, to…    Czytaj dalej